Rekrutacja oczami kandydatów – odc. 1: personalizacja

W ostatnim czasie w dziale Edukacji otrzymaliśmy sporo zapytań i próśb o konsultację w zakresie kontaktu z kandydatami. Bo się nie odzywają, bo nie są zainteresowani, bo odwołują spotkania, a przecież wszystko robię jak trzeba. W rekrutacji bierze udział nie tylko rekruter, ale także kandydat. Efekt całego procesu zależy właśnie od niego. Często jednak okazuje się, że z powodu rutyny gubi się perspektywę drugiej strony. Dlatego właśnie ruszamy z cyklem Rekrutacja oczami kandydatów.

Pierwsza rzecz, którą podczas konsultacji bierzemy pod lupę, to personalizacja. Nikt spośród nas nie chce być tylko kolejnym numerkiem na liście i elementem statystyki. Teoretycznie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Jednak praktyka zwykle tego nie odzwierciedla.

Najczęściej do konsultacji dostajemy pierwsze wiadomości wysyłane do kandydatów przez Wyszukiwarkę. Zazwyczaj wyglądają następująco:

Witam Pani Beato,

Jestem rekruterem w firmie ABC*, która jest liderem w swojej branży. Obecnie szukam osoby na stanowisko Specjalista ds. Marketingu. Osoba na tym stanowisku musi mieć już min. 3 lata doświadczenia oraz znać Google Analytics. Firma oferuje atrakcyjne wynagrodzenie, bogaty pakiet socjalny oraz pracę w młodym i dynamicznym zespole.

Jeśli jest Pani zainteresowana, proszę o przesłanie CV na adres rekrutacja@abc.com.pl*

* nazwa firmy zmieniona

Na pierwszy rzut oka wszystko tu jest – i personalizacja, i korzyści, i zachęta do kontaktu. Z jednym małym ale. Jest tylko według rekrutera. Według kandydata – niekoniecznie.

Zwykle wydaje nam się, że kiedy podajemy w wiadomości imię, to już ją personalizujemy. Jednak obecnie imię czy nazwisko to raczej minimum grzecznościowe niż personalizacja, w którą odbiorca uwierzy. W ramach małego ćwiczenia przejrzałam swoją pocztę z ostatnich paru dni. I znalazłam mnóstwo wiadomości spersonalizowanych.

1

2

3Tak, my też to robimy ;)

4

Czytając te wiadomości, pomyślałeś pewnie, że wysłał je jakiś system, chociaż wszędzie podane jest twoje imię. Przecież to oczywiste, że wysyłka została zautomatyzowana. Czy zatem kandydat nie ma prawa pomyśleć tego samego o Twoich wiadomościach?

Witam Pani Alicjo,

Szukam osoby na stanowisko… Osoba na tym stanowisku musi…

Dzień dobry, Pani Alicjo,

Szukam osoby na stanowisko… Osoba na tym stanowisku musi…

Szanowna Pani Alicjo,

Szukam osoby na stanowisko… Osoba na tym stanowisku musi...

Co zatem będzie prawdziwą personalizacją? Nawiązanie do informacji, które dotyczą tylko (albo prawie tylko) odbiorcy. Nazwa stanowiska, pracodawcy, prowadzony projekt, obsługiwany klient, wystąpienie publiczne czy artykuł. Definitywnie coś więcej niż tylko imię.

Pozostaje jeszcze pytanie, po co w ogóle personalizować. Przecież chodzi o rekrutację do firmy, w której udział weźmie wiele osób, więc można zachować ogólny charakter wiadomości. Jeśli ktoś będzie chciał, to i tak wróci. Z drugiej jednak strony, firmę tworzą ludzie. Nie jednolity tłum, a konkretne osoby z krwi i kości. Spośród nich żadna nie chce być traktowana bezosobowo. Jednak jeśli od początku będziemy kandydatów właśnie tak traktować, to czy uwierzą, że to się zmieni wraz z podpisaniem umowy? Jak uważasz?

CDN

Ćwiczenie na ten tydzień

Przez najbliższe 7 dni sprawdzaj na swoim koncie pocztowym wszystkie foldery i zakładki (m.in. Spam, Społeczności, Oferty). Policz, ile w tym czasie otrzymałeś wiadomości handlowych lub newsletterów. W ilu spośród nich zwracano się do Ciebie po imieniu? W przypadku ilu masz 100% pewności, że były one pisane przez nadawcę własnoręcznie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *