Alicja Arndt

Od 4 lat związana z branżą rekrutacyjną. W GoldenLine odpowiada m.in. za szkolenia produktowe z Wyszukiwarki Kandydatów oraz cykl Akademii (Profesjonalnej Rekrutacji i Profesjonalisty EB). Z wykształcenia ekonomistka – ukończyła Stosunki Międzynarodowe w Szkole Głównej Handlowej, obecnie kontynuuje naukę na studiach doktoranckich.

Wpisy autora

Rekrutacja oczami kandydatów – odc. 3: Jeśli jest Pan zainteresowany…

2017/05/22, Alicja Arndt

Przypomnij sobie treść otrzymanych ofert handlowych. Jak wiele spośród nich kończyło się sformułowaniem Jeśli jest Pan zainteresowany naszą ofertą, proszę o wysłanie e-maila do doradcy? Handlowcy i marketingowcy już dawno temu zdali sobie sprawę z tego, że takie zakończenie wiadomości nie przynosi zamierzonego efektu.

Odbiorcy na wstępie nie są zaangażowani – otrzymana oferta ma w nich dopiero wzbudzić zainteresowanie i przekonać do kontaktu. Wszelkie jeśli oraz jeżeli wprowadzają poczucie niepewności. Skoro sam nadawca nie jest przekonany, że oferta jest tego warta, to czemu przekonanym ma się czuć odbiorca? Stąd przy tworzeniu mailingów naczelną zasadą jest wstawianie tzw. CTA, czyli call to action. Kup, zobacz, kliknij zamiast jeśli chcesz kupić, jeśli chcesz zobaczyć itd.

Jak ma to związek z rekrutacją?

Jeśli jest Pan zainteresowany, proszę zaaplikować na ogłoszenie pod adresem…

Jeśli byłby Pan zainteresowany poznaniem szczegółów, proszę o podesłanie swojego CV na adres…

Jeżeli oferta okaże się dla Pana interesująca, uprzejmie proszę przesłanie życiorysu na adres mailowy…

Działa tutaj podobna zasada. Oczywiście, kandydat ma prawo wyboru i może odmówić – trzeba to uszanować. Jednak można to zaznaczyć bez niepotrzebnego gdybania, które sugeruje kandydatowi odpowiedź odmowną.

W takim zakończeniu wiadomości czai się jeszcze jeden poważny błąd – prośba o CV. Oczywiście, jeśli wiadomość jest wysyłana w serwisie, w którym kandydaci nie mogą zostawiać informacji o swoim doświadczeniu, prośba o CV może się wydać uzasadniona (choć pozostaje pytanie, jak w takim razie namierzyliśmy tego kandydata.) Natomiast jeśli taka prośba pada w serwisie, w którym kandydaci zostawiają szczegółowe informacje o sobie w dedykowanych do tego miejscach, to sprawa wygląda podejrzanie. W głowie kandydata od razu pojawią się lampki ostrzegawcze:

  • Przecież ma już informacje o mnie, po co CV? Może ktoś inny prowadzi tę rekrutację? Albo pisze do wszystkich „jak leci” i liczy na statystykę?
  • Zawracanie… gitary. Poświęciłem czas na profil, a teraz muszę jeszcze pisać osobno CV? Nie mam na to czasu.
  • Przecież już napisałem wszystko. Nie nadaję się? Za mało albo coś jest nie w porządku, skoro pyta o CV? To co ja mam napisać?
  • A co jeśli jestem zainteresowana, ale nie chcę jeszcze aplikować? Chciałabym najpierw poznać zakres obowiązków i wynagrodzenie. Muszę od razu wysłać CV?

 

W szczególności ostatni przypadek jest niebezpieczny – przypomina ucieczkę z boiska. Serwujemy piłkę w stronę kandydata (pierwsza wiadomość). Gdy ją odbije (zada pytanie), po drugiej stronie boiska jest już pusto. To jakby napisać I nawet nie próbuj mnie o nic pytać. Ślij CV. Bez CV nie gadam! Na końcu lektury u kandydata pojawia się wiele negatywnych emocji, a to nie wróży niczego dobrego dla rekrutera. Zamiast od razu wymagać CV lepiej umówić się na rozmowę, bardziej zaangażować kandydata i sprawdzić, czy na pewno jest odpowiednia chemia na linii kandydat-oferta-firma. I dopiero wtedy wymagać oficjalnych deklaracji z jego strony.

Ćwiczenie dla Ciebie:

Policz, ile razy w ciągu ostatnich 30 dni zdarzyło Ci się tak zakończyć wiadomość. Ile otrzymałeś odpowiedzi? Jak inaczej mógłbyś je zakończyć?

Komentarze

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.